Recenzja filmu
- piątek 11 Luty 2011
- Przez admin
- Zostaw komentarz
Czy lubicie się bać? A może wolicie się śmiać? To powinniście popatrzeć na krwawe, śmieszne i naprawdę niemonotonne kino. Piter Jackson – producent sławnej trylogii Władca Pierścieni – stworzył dzieło łączące w sobie elementy horroru, komedii i romansu. Początkowo odnosi się wrażenie, że to komedia romantyczna, jednak później film zaczyna nabierać barw ponurego horroru. Scena podczas deseru, mogła spowodować, że nie jeden fan horroru zrezygnował z dalszego oglądania filmu. Dalej jest już tylko gorzej, ale w pozytywnym słowa tego znaczeniu, jeśli idzie o horrory. Martwica Mózgu jest połączeniem komedii z horrorem i na ten horror jest tu większy nacisk. Można odnieść wrażenie, że pomimo kilku obrzydliwych scen, film nie sprawdza się jako gore. Nic bardziej mylnego. Kiedy bowiem zaczyna się impreza w domu głównego bohatera, film przeradza się w naprawdę obrzydliwe i szokujące dzieło. Ludzie o słabych nerwach tego nie wytrzymują. Pojawia się wszystko, co powinno być w dobrym horrorze gore. Na nakręcenie tych scen zużyto 300 litrów sztucznej krwi.
Martwica Mózgu, to najokrutniejszy i najbrutalniejszy film jaki powstał. Nic nie może się z nim równać. Połączenie kilku gatunków, tylko wyszło filmowi na dobre. Obraz na długo pozostaje w pamięci. Być może i do końca życia. Film jest dziełem, które może być wzorem dla przyszłych produkcji gore. Film ze wszech miar godzien polecenia… byle nie przy jedzeniu.